Category: wytrawiarka

Wytrawiarka – reaktywacja

Stacja sto sześćdziesiąta czwaaartaaaaaa! Wytrawiaaarkaaaa idzieee do woooojskaaaa!

O wytrawiarce pisałem tu sporo, dziś mija właściwie równa druga rocznica rozpoczęcia wytrawiarkowego tematu na moim blogu. W tym od lutego 2016, gdy odtrąbiłem pełen i 100% sukces nie pisałem o niej wcale. Najwyższy więc czas nadrobić zaległości i do wytrawiarki wrócić. 

Czytaj dalej

email

Cośtaminator

Tytuł wpisu jest żywcem zerżnięty z jednego z odcinków Fineasza i Ferba, mający dzieci w odpowiednim wieku będą wiedzieć, nie mający w sumie nic nie tracą, ja zaś dodam tylko od siebie, że nazewnictwo stosowane przez Doktora Dundersztyca zawsze mi się podobało, a tu mi pasuje jak ulał 🙂

Żeby długo się nie rozwodzić – zrobione! Działa!

Czytaj dalej

Wytrawiarka na finiszu

Co tu dużo pisać, sami zobaczcie, jak to wygląda na chwilę obecną:

Kolorki oszałamiające (za to pasują do rolet, które mam w warsztatowych oknach), samo akwarium w tej chwili puste, ale mechanicznie już skończone. Jedyne, co zostało, to napisać soft, co też już jest zaczęte. Mam nadzieję, że w nadchodzącym tygodniu się uwinę, wtedy opiszę całą konstrukcję jako kolejny projekt w stosownym dziale 🙂

Przy okazji, na zdjęciu widać kolejną moją konstrukcję sprzed lat, emerytowany już (choć czasem się przydający jako drugi) zasilacz. Ten zbudowałem jakoś pod koniec studiów, a więc też już coś pod 20 lat ma, zbudowany na LM317, miał płynnie regulowane 10-obrotowym potencjometrem napięcie 2-25V/2A, do kompletu mierniczek (ze wskaźnika wysterowania) pokazujący napięcie i w założeniach również prąd, tylko, że wtedy dobranie bocznika pomiarowego odłożyłem „na później” i owo „później” nigdy nie nastąpiło. Cóż…

Czytaj dalej

Sprzedam Opla

Opel może nie całkiem do opla podobny, ale do sprzedaży przygotowany całkiem po motoryzacyjnemu. Zwłoki w formie wyjściowej już pokazywałem:

skorupa została jak należy polutowana, miejscami co prawda wymagała podsztukowania kawałkami wiaty przystankowej, ale cóż, taki już los szrotowej motoryzacji 🙂

Czytaj dalej

Akwarium

Jak to mówią, pierwsze koty za płoty, po nieudanym podejściu do wytrawiarki z mieszadłem mechanicznym, czas na wytrawiarkę można by rzec klasyczną, z napowietrzaniem. Tyle, że zamiast kupić gotowy zbiornik i utopić w nim akwariową grzałkę oraz napowietrzacz, trochę zaszalałem 🙂

Na zdjęciu widać gotowy zbiornik, pozbawiony jeszcze obudowy i jakiejkolwiek elektroniki, temperatura mierzona miernikiem, termostat „ręczny”, ale gdzieś, kurcze, musiałem płytki dla tej wytrawiarki zrobić, prawda?

Czytaj dalej

Trzymanko

„Trzymanko” to jedne z licznych słów stworzonych przez Wyjątka niedługo po tym, jak huncwot zaczął mówić, idealnie opisujących przedmiot, które miały opisywać i w związku z tym na stałe włączonych do naszego języka codziennego. Tytułowym trzymankiem zająłem się w oczekiwaniu na wycinanki do drugiej edycji wytrawiarki, a konkretniej, zatroszczyłem się o jakieś zamocowanie halogenowego żarnika mającego pełnić rolę grzałki w szklanej rurce, która będzie jej obudową.

Uprzedzając ewentualną krytykę wyrażoną wprost, bądź mamrotaną pod nosem, przy okazji stukania się w czoło – tak, wiem, że to, co opisuję poniżej to armata na wróble, złocona szczotka do mycia… sanitariatów i generalnie duży przerost formy nad treścią, ale cóż. Panowie mają różnorakie hobby. Na mecze nie chodzę, wódki nie piję, innych tradycyjnych męskich rozrywek, których nie śmiem precyzować też nie używam, to mogę się choć pobawić tego typu drobną twórczością? Mogę? 😉

Trzymanko w formie wydzierganego w Cadzie (solid edge) projektu:

2016-01-07_21-55-28

Czytaj dalej

Raz na wozie, raz…

No niestety, nachwaliłem się, nazapowiadałem, więc wypada choć napisać, co z tego wyszło. Miała być wytrawiarka nad wytrawiarkami, na widok której płytki same będą trawić. W skrócie powtarzając to, co wcześniej pisałem („coś z niczego„), chciałem zbudować wytrawiarkę z mechanicznym mieszaniem roztworu trawiącego, rzecz wydawała się bezproblemowa, z wirnikiem napędzanym za pośrednictwem sprzęgła magnetycznego. Próby (pokazane w tamtym poście) wypadły wielce obiecująco.

Czytaj dalej

Prawie jak LEGO

Odebrałem właśnie przesyłkę z poczty. I odkąd ją rozpakowałem, minę mam jak kot nad miską śmietany 🙂

Nic więcej nie piszę, uważni czytelnicy (zwłaszcza ci zorientowani elektronicznie) i tak się domyślą, zwłaszcza, że niedawno o tym pisałem, jak poskładam do kupy, to opiszę dokładniej 🙂 A póki co, już nie mogę się doczekać poświątecznego lenistwa, kiedy to planuję składać rzecz do kupy. Już jako dzieciak uwielbiałem zestawy do sklejania modeli z plastiku 😀 , tylko te NRDowskie z moich czasów nie były aż tak dokładnie spasowane 🙂

Czytaj dalej

Coś z niczego

Się ostatnio zmailowałem z kolegą na temat trawienia płytek i przewinął się w dyskusji temat urządzenia do wspomagania tego procesu. Zorientowani wiedzą, niezorientowanym dopowiem, że trawienie trwa od kilku minut do godziny i wymaga najlepiej ciągłego mieszania roztworu trawiącego, najlepiej równolegle z jego podgrzewaniem. Jak sobie z tym amatorzy-elektronicy radzą? Różnie.

Czytaj dalej

Archiwum

  • 2018 (6)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0137300
Visit Today : 116
Hits Today : 354
Total Hits : 507678
Who's Online : 1
Przejdź do paska narzędzi