Articles from: Kwiecień 2018

Nawadnianie v.2

Sprawa jest prosta: żeby rosło, musi mieć wodę. Jak nie ma wody – nie rośnie. Zwłaszcza, jeśli jest sadzone w lesie, między drzewami. Zwłaszcza jeśli jest sadzone w piach tak bardzo chłonny, że nie ma takiej ulewy (łącznie z oberwaniami chmury, których najstarsi górale nie pamiętają), by u nas kałuże powstawały, wszystko wsiąka w oczach. W każdym razie, póki nawadniania nie było, niemal wszystko, co sadziliśmy schło albo od razu albo najdalej po sezonie, mimo podlewania wiaderkiem. Wykonana dwa lata temu instalacja nawadniająca odwróciła ten fakt o 180 stopni, ogród zaczął nam rosnąć miejscami wręcz aż za bardzo, małżonka moja zaczęła sadzić przeróżne rośliny też miejscami aż za bardzo ;), dzięki czemu instalacja nawadniająca, projektowana z duuużym zapasem stała się w końcu niewydolna. Ilość podawanej wody nie była tu jeszcze problemem (wystarczyło wydłużyć czas cyklu podlewania), niestety rozrastająca się instalacja spowodowała, że pompa nie dawała rady utrzymać w niej ciśnienia i np. te nieliczne tryskacze, które mamy (miniaturowe, ale jednak, zaś ogromna większość instalacji to są kroplowniki) ledwie bździły, zamiast robić sensowną robotę.

W tym roku zostały podjęte decyzje, zostały zaplanowane plany, zostały wygospodarowane środki na realizację, w wyniku przetargu zostali wyłonieni dostawcy, wykonawca… cóż, wykonawca i tak nie miał wyjścia (ani nawet ochoty na zlecanie takiej roboty komuś innemu, szczerze mówiąc) i… i co. Pajechali!

Czytaj dalej

email

Archiwum

  • 2018 (7)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0140970
Visit Today : 34
Hits Today : 102
Total Hits : 520030
Who's Online : 1
Przejdź do paska narzędzi