Articles Written By: Jarek.P

Frezarka dolnowrzecionowa

Takiego oto cudeńka się mój warsztat dorobił:

W pełni funkcjonalna frezarka dolnowrzecionowa do drewna, funkcjonująca jako przystawka do pilarki, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ją wyposażyć w samodzielne podwozie i używać jako w pełni niezależne urządzenie. Jeśli ktoś ciekaw szczegółów i historii jej powstania – zapraszam do lektury.

Czytaj dalej

email

Roleta – reaktywacja

Dawno o rolecie nie pisałem, najwyższy czas nadrobić 🙂

Roleta w opisanej ostatnio formie niestety też nie popracowała zbyt długo, raptem kilka dni. Niestety, silniczek z przekładnią zastosowany pierwotnie okazał się być bardzo kiepskim silniczkiem:

mini_metal_gear_motor_Picture_-_More_Detailed_Pict_2017-05-18_15-17-09

Jego prędkość obrotowa 100RPM robiła co prawda wrażenie, roleta rozwijała się raźnie (10s na dwa metry długości rolety), ale niestety, jechanie na granicy maksymalnego momentu obrotowego okazało się być bardzo krótką jazdą. Po kilku dniach połamały się zęby, a scerbata psekładnia, niestety, nie działa.

Czytaj dalej

Wielkie Żarcie

Dziś będzie o naszym ogrodzie. Jest to temat mocno przeze mnie zaniedbany (opisowo) albo w najlepszym razie traktowany po macoszemu i utykany gdzieś na końcu wpisów. Tak więc pora to nadrobić. Bowiem, odkąd zaczęło u nas działać nawadnianie i w każdy bezdeszczowy dzień jest pod rośliny co wieczór pompowane aktualnie 1,8m3 wody, wszystko zaczęło nam wreszcie rosnąć. No… prawie wszystko. I o tym właśnie dziś chciałbym napisać, a na zachętę – zdjęcie dość nietypowego pajączka cyknięte w naszym ogródku:

Czytaj dalej

Ogrodzenie

Wspominałem jakiś czas temu konieczności wymiany siatki ogrodzeniowej na tyłach Domu w Lesie, bowiem dotychczasowa przestawała już coraz bardziej spełniać swą zasadniczą funkcję (i takie dziki dajmy na to przechodziły pod nią jak chciały):

Czytaj dalej

Zzzzawiało nas! Hip!

PS: wszyscy zdrowi. Szkody wbrew pierwszemu wrażeniu są bardzo niewielkie, ot 1/3 drzewa sąsiadów (to, co widać, to jest jedna gałązka, tyle, że dorodna), jedno zdemolowane przęsło ogrodzenia, pergola bezproblemowo dała się postawić do pionu, jakieś nadłamane gałązki w różach tylko.

I jeszcze raz roleta…

Gdy wczoraj w ostatnim wpisie na temat rolety pisałem słowa „jeśli z jakichkolwiek powodów będę jeszcze tą roletę demontował (bo np. po dwóch dniach używania się rozsypie), wymienię te elementy na dłuższe, projekt już poprawiłem” tak sobie nawet myślałem, że robię co mogę by zapeszyć. Ale stwierdziłem wtedy, że niech się dzieje wola Nieba, czy kto tam decyduje w sprawach technicznych, co ma być to będzie, jeśli projekt jest zły, to się spsuje, a jeśli zły nie jest, to będzie dobrze.

Czytaj dalej

Roleta!

Dziś miał miejsce Wielki Dzień! Roleta po raz pierwszy podniosła się sama, bez przypominania komukolwiek, dopytywania się, czy podnieśli, narzekania, że znów się zacięło i nie chce opaść i tym podobnych. Roleta z cichutkim warkotem uniosła się sama, równo o wschodzie słońca, o godzinie 4:24 co można zauważyć na poniższym obrazku pokazującym „przycisk” rolety w Domoticzu wraz z datą i godziną jego ostatniej aktywności:

Domoticz_-_Google_Chrome_2017-05-29_09-40-38

Czytaj dalej

Roleta

– Kuba?
– Cooo?
– Jak będziesz szedł na górę, to spuść roletę!
– Dooobra!
Za pół godziny:
– Kubaaa?!
– Cooo?
– Spuściłeś tą roletę?
…..
– No tak, czy nie??!
– Jeszcze nie, zaraz spuszczę!
Po 20 minutach:
– NO I CO Z TĄ ROLETĄ????
-ZAAAARAAAAAZ!!!!

I tak codziennie, w różnych odmianach, doskonale znanych rodzicom dzieci, zwłaszcza dzieci dobiegających już nastoletniości, przeplatanych jeszcze ustawicznymi walkami z roletą w wykonaniu tych domowników (khem khem, pingwiny, chodzi o pingwiny, khem khem), którzy nie potrafią zapamiętać, że oryginalna nasza roleta jest badziewiem, w którym łańcuszek trzeba ciągnąć pionowo w dół, nie do siebie i zwłaszcza nie w bok, bo wtedy łańcuszek spada z rolki i/lub się kleszczy.

Czytaj dalej

Bliżej natury

Tak nas jakoś wzięło ostatnio z małżonką na naturyzm. Ale nie, spokojnie, naturyzm w naszym wykonaniu nie polega bynajmniej na wyleganiu się małżeństwa w wieku…. powiedzmy, średniawym na podwórku w niekompletnym odzieniu, nasz naturyzm jest bardziej adekwatny do realiów. A realia u nas – leśne takie raczej. Dom położony w lesie, widok z okien na las, za ogrodzeniem las dalej się ciągnie, to i aż się chce czasem do tego lasu wychodzić. No bo wiadomo, las to las, jest gdzie pobiegać, jest gdzie pokrzyczeć, śmieci wywalić, ognisko jakieś – no jak to w lesie, wiadomo, potrzeby są liczne 😉

Czytaj dalej

Jednej szafki historia prawdziwa

Na początku była pustka. I mężowskie obietnice (te z kategorii, ze jak mąż obiecuje, że zrobi, to zrobi i nie trzeba mu co pół roku przypominać! Szlag!). Pustka owa miała postać niezabudowanej przestrzeni pod skosami naszej sypialni, która to przestrzeń od samego początku miała być zabudowana meblami tamże wstawionymi, meblami specjalnie wykonanymi tak, by pod owe skosy pasować. Wystarczyło poczekać raptem kilka latek i proszę, voilla, sdiełano:


Czytaj dalej

Page 1 of 1212345»10...Last »
Przejdź do paska narzędzi