Napęd

Zaczynamy nabierać kształtu 🙂

Pokazałem poprzednio gotowe poprawki łożysk, tu już są one wmontowane na swoim miejscu i w związku z tym mało widoczne, o ich obecności świadczą jedynie widoczne śruby mocujące na końcu profila (cztery na oprawkę, a co miałem żałować) oraz samo zakończenie śruby pociągowej z nałożonym na końcu kółkiem zębatym (gotowiec zakupiony wraz z paskiem z Chin, przy okazji polecam mocno wspaniałą stronę do kalkulowania przekładni z paskami zębatymi: https://www.bbman.com/belt-length-calculator/ ). Po drugiej stronie przekładni mamy silnik, z drugim kółkiem przekładni nałożonym na ośkę. Ośka była pierwotnie ślimakiem, więc trzeba było ją zasmarować poxipolem i potem „przetoczyć” przy pomocy pilnika na równo. Podobnie zresztą preparowałem końce śruby napędowej – M12 stoczona do średnicy 10mm cały czas miała jeszcze widoczne zęby, poxipol przydał się i tu 🙂

Na zdjęciu potraktowany klejem jeszcze gwint surowy, przetoczyłem to na średnicę już po wyschnięciu kleju. Ale wróćmy do silnika. Ten, jak droga wycieczka widziała, siedzi na swoim miejscu dzięki drukowanym na 3D obejmom. Obejmy te zaraz ponad mocującymi uszami mają dość bezsensownie wyglądające podłużne otwory. Po co one tam są? Ano zostały sobie jako memento. Według pierowtnego projektu obejmy te miały być mocowane wprost do profilu, zachwycony nitonakrętkami sobie wymyśliłem, że wstrzelę w profil po nitonakrętce, gdzieś w górnej części, by ze śrubą pociągową nie kolidowało, podłużne otwory na obejmie miały dać regulację położenia, żeby łatwo naciągać pasek, rzecz jasna nawet gniazda na łeb śrub mocujących w opasce były zrobione. Opaski zostały wydrukowane, otwory w profilu zrobione, nitonakrętki wstawione i wtedy dopiero przyszło oświecenie: ten profil jest dość mały (30×30), nitonakrętka po zaprasowaniu wystaje do jego wnętrza na 8mm, ze śrubą owszem mija się bezproblemowo, ale z jadącą po śrubie nakrętką pociągową już nie bardzo…
Co zrobić, wydrukowane obejmy wylądowały w kuble, a jak widać na zdjęciach, koncepcja mocowania została całkowicie zmieniona. Otwory w profilu przy okazji zaspawałem (widać ślady po szlifowaniu spawów na równo z resztą profilu), dospawany wspornik z kątownika posłuży równocześnie za mocowanie pokrywy (jakoś to muszę na koniec obudować). Tylko regulacja naciągu paska odbywa się obecnie w sposób o wiele bardziej prymitywny, poprzez dodawanie podkładek. Mało to eleganckie, ale cóż… skuteczne.

No dobra, ale my tu gadu gadu o wsporniczkach, a wózek jak stał w miejscu tak stoi nadal. Czymś go trzeba przyczepić do jeżdżącej po śrubie nakrętki, by był przez nią ciągnięty. W dodatku, z uwagi na to, że teren, po którym wózek jeździ nie musi być równy i dodatkowo w połowie ruchu przegina się delikatnie (obszar przed furtką ma odrobinę większy spadek w kierunku do drogi), zaczep musi być wahliwy. Tu miałem różne koncepcje, cośtam nawet na prezentowanych rysunkach było widać, ale docelowo w końcu zrobiłem to zupełnie inaczej.
Tak oto wygląda to, co wystaje z profila napędowego:

Po prawo widać języczek oprawki łożyska, śruby napędowej konsekwentnie nie widać (nie to, żebym się jej wstydził, po prostu jakoś za każdym razem tak się zdjęcie kadruje), to zaś co nas interesuje, to ten czerwony „coś” wystający z profila – jest to zestaw: długa nakrętka (na śrubie, niewidoczna na zdjęciu) z przyspawanym kawałkiem pręta 10x10mm, uprzednio spiłowanym do wymiaru 9x10mm (ponieważ szerokość szczeliny w profilu wynosi 10mm i chciałem mieć tu jakiś luz, żeby to się nie kleszczyło) i do pręta z kolei przyspawana stalowa rurkafi12, z wewnętrznym otworem przelotowym fi8,5mm. 

I teraz uruchamiamy wyobraźnię i patrzymy na ten zespół:

Po prawo u dołu widać zajomą już nakrętkę z dospawaną rurką, tym razem nakrętka w całej okazałości. Rurka współpracuje z dwoma „uszami, przez które przechodzi śruba M8. Ucho „tylne” jest gwintowane, więc śrubę można wkręcić „na fest” i całość w ten sposób tworzy nam zawias pozwalający wózkowi na niedużą swobodę w kierunku góra – dół i niedopuszczający do sytuacji, gdy wózek z jakichś powodów będzie usiłował wisieć na śrubie napędowej – ona ma jedynie pchać lub ciągnąć, boczne obciążenia są niedopuszczalne.

I teraz drugi stopień swobody, właśnie ten, który pozwoli jadącemu wózkowi pokonać przegięcie terenu: nakrętka, solidne M10, śruba, równie solidna, z nierdzewki, o podwyższonej wytrzymałości (mam trochę takich w przydasiach) i solidne uszy mocujące (płaskownik 20×5) które zostaną przymocowane już wprost do wózka. Jeszcze tylko muszę chyba poprawić spaw z jednej strony tej dużej nakrętki, bo wczoraj wydawał mi się ok, a teraz na fotografii widzę, że poprzerastany żużlem. I właściwie jedyne, co mi tu pozostanie, to zabezpieczyć to antykorozyjnie i pomalować. A i może jeszcze jakiś dynks do współpracy z krańcówkami tutaj trzeba będzie dorobić, bo krańcówki jednak muszą być. Pierwotnie myślałem, by ich nie robić, a jedynie mierzyć prąd pobierany przez silnik i na tej podstawie wykrywać osiągnięcie końca toru, to jednak byłoby raz, że niezdrowe dla łożysk i całego napędu, dwa, że nie odróżniłbym faktycznego końca trasy, od zatoru po drodze. Tak więc krańcówki będą!

Tyle na dziś, w następnym wpisie mam nadzieję, że zaprezentuję całość już jakoś wstępnie zmontowaną 🙂

 

email
This entry was posted in , . Bookmark: permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2019 (6)
  • 2018 (9)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0181978
Visit Today : 64
Hits Today : 169
Total Hits : 633132
Who's Online : 1