3D-printeriada

Na ogólnie rozumianą tematykę druku 3D to ja tak w ogóle jestem obrażony. Może nie śmiertelnie, czego dowodem niniejszy wpis, ale żal odczuwam i zacznę może od jego wylania. Otóż żal mój bierze się stąd, że sam pomysł technologii druku 3D, to ja sobie w ramach myślenia o niebieskich migdałach wymyśliłem daleko przed pojawieniem się takich drukarek w formie ogólnodostępnej i w czasach, gdy nawet wierny czytelnik Młodego Technika o takim cudzie nie słyszał (ciężko mi teraz zlokalizować to dokładniej w czasie, ale ostrożnie bym obstawiał przełom lat 80/90), w związku z czym obecnie uważam tą technologię za „moją” i ubolewam, że świat nawet o tym nie wie, że bezprawnie z cudzego pomysłu korzysta 😀
Druk 3D wymyśliłem niemal dokładnie tak, jak on obecnie wygląda, z dokładnością do całej idei plottera nakładającego warstwa po warstwie zespalający się materiał. Tyle mojego, że obecne drukarki cały czas jeszcze cieniują materiałami nakładanymi w kiepskiej rozdzielczości na gorąco bądź chemoutwardzalnymi, a nie wpadli jeszcze na zbudowanie drukarki w wymyślonej wtedy przeze mnie formie najbardziej zaawansowanej: wydruku robionego na poziomie atomowym, z pojedynczych cząstek materiału, przyspieszanych i nakierowywanych elektrostatycznie, „sklejanych” zaś normalnie siłami oddziaływań międzycząsteczkowych. Co prawda technologia taka rodzi kilka problemów do rozwiązania (choćby energetycznych, co mianowicie miałoby się stać z energią przyspieszonej cząstki po jej wstrzeleniu na pozycję), ale to drobiazgi są. W każdym razie, jeśli coś takiego się na świecie pojawi, to uprzejmie proszę o niezapominanie o mnie tym razem 😉 Bo fakt, że wtedy, te 25 lat temu swego pomysłu nie tylko nigdzie nie opublikowałem, ale nawet nie opisałem w Tajnym Zeszycie „Moje Wynalazki” nie zmienia faktu, że on jest mój i koniec!

Tyle wstępu. Odkładając zaś moje osobiste urazy na bok, nie sposób nie zauważyć, że drukarki 3D trafiły pod strzechy, są coraz bardziej dostępne, coraz bardziej przydatne, a dla majsterkowicza stanowią w ogóle rzecz nieocenioną. Najwyższa więc pora była, by animozje odsunąć i do tematu podejść. Co prawda ceny fabrycznych drukarek zaczynają się od kilku tysięcy złotych w górę i to odrobinkę przekracza i budżet, jakim dysponuję i również zdrowy rozsądek (przynajmniej póki mówimy o zabawce do warsztatu), ale szczęśliwie z pomocą przychodzą tutaj internety i obecne w nich dziesiątki różnych projektów drukarek amatorskich. I żeby nie przedłużać tego wstępu, zdecydowałem się własnie wykonać drukarkę według jednego z takich projektów, sprawdzoną i chwaloną przez użytkowników polską konstrukcję drukarki pracującej w systemie CoreXY, jest to drukarka X3D, a jej konstrukcja jest opisana szczegółowo tutaj.

Film nie mój, jest on autorstwa autora 🙂 Ja zaś pozwalam sobie go zamieścić jako ilustrację tego, co stanie i u mnie. Moja konstrukcja ma być odrobinkę większa (model XL, na filmie jest XS) i będzie się różnić kilkoma mało istotnymi drobiazgami. Elementy do jej budowy już zacząłem zamawiać, proces powstawania będę oczywiście opisywał 🙂

PS: Cydr v.2 (jabol + goździki i cynamon) już zabutelkowany, za miesiąc degustacja. A za tydzień czy dwa nastawię cydr v.3 dosmaczany czarną porzeczką.

email
This entry was posted in , , , . Bookmark: permalink.

7 Responses to 3D-printeriada

trash_bin
Commented:  24 czerwca 2016 at 10:37

Ehh, znowu mnie wyprzedziłeś ? Nie jestem do końca przekonany do pasków – nie lepsze śruby trapezowe?

    > Ehh, znowu mnie wyprzedziłeś ?

    Jeśli chcesz i jeśli podoba Ci się ta konkretna konstrukcja, no i masz zbędnych parę stówek, zgłaszaj się szybko na priv, firma, która mi własnie drukuje elementy do mojej drukarki oferuje ekstra rabat dla kolejnych klientów, którzy zamówią to samo TERAZ – dla nich korzystnie jest wydrukować większą serię tych samych elementów. Jednego klienta ekstra już im podesłałem, Ty możesz być drugi 🙂

    Co do technical details – gdyby chodziło o frezarkę CNC albo choćby plotter grawerujący, śruby byłyby bezdyskusyjnie, ale tu chodzi tylko o poruszanie niezbyt ciężką głowicą. U ludzi to działa. Tak naprawdę, jedyny słaby punkt mechaniki tej drukarki, zwłaszcza w wydaniu XL to stół podparty tylko z jednej strony i jeżdżący na niezbyt grubych prętach. Wśród osób, które tą drukarkę już zbudowały, były i takie które tam potem dawały grubsze pręty i ewentualnie śruby, ale tylko dla osi Z. Ja może też tą drogą pójdę, ale to już jak będę miał drukarkę, coś mi musi w końcu stworzyć nowe wsporniki, nie? 😉

tomekgawronn
Commented:  11 lipca 2016 at 21:53

Witaj Jarku.
czytając wywód na temat Twojego wynalazku (druk 3D), zwróciłem uwagę na pewne podobieństwo do historii mojego wynalazku. Mianowicie będąc za dzieciaka fanem oświetlenia rowerowego i posiadaczem 4 dynam przy składaku boleśnie męcząc się ich napędzaniem, wpadłem na pomysł niewielkiego urządzenia, o super lekko działającej przekładni z generatorem w piaście koła. I wiesz co? Też gryzę się w pewną część ciała że dochody z instalowania mojego wynalazku w rowerach nie trafiają do mnie… 😉 Ach ta wynalazczość…
pozdrawiam i życzę powodzenia z drukarką

    Jarek.P
    Commented:  12 lipca 2016 at 06:38

    Ale…. czterech naraz??? To Ty naprawdę byłeś fanatyk. Nie śmiem pytać, co tymi dynamami zasilałeś, że były potrzebne aż cztery 🙂

    Co do dynam, to jakoś tak w drugiej połowie podstawówki właśnie „pożyczyłem” sobie dynamo z dziadkowego roweru, bowiem wpadłem wtedy na pomysł z gatunku arcygenialnych: że wezmę takie dynamo i będę nim kręcił przy pomocy silniczka z zabawki. A tenże silniczek będę napędzał prądem wytworzonym przez dynamo. Idea wynalazku, prąd za darmo, wydała mi się tak piękna i tak oczywista w swej prostocie, że nawet ie próbując wykonać działającego (!) modelu, poleciałem z wypiekam na twarzy do szkolnej nauczycielki od fizyki. Przedstawiłem jej pomysł, pewien, że doceni, pochwali, pomoże rozpropagować remedium na problemy energetyczne świata… Niestety, reakcja nauczycielki była druzgocząca:
    – co ty, P., perpetuum mobile wynalazłeś? – i rechotać zaczęła. Ech… ciężkie jest życie wynalazcy…

    A i dzięki, zapomniałem dopisać 🙂

      tomekgawronn
      Commented:  13 lipca 2016 at 21:28

      No nie zawsze, cztery na raz, ale 2 dynama to 4 lampy z przodu. Trzecie to lampy tylne + lampa przy przyczepce i 4 dynamo na bajery, jak generator dźwięku, sygnały świetlne ala policyjne i takie tam… 🙂
      Dynamo, silniczek, darmowy prąd… samonapędzająca się maszyna…. do dziś byłem przekonany że to mój pomysł 😉 nawet miałem zrobioną makietę i kurde… nie działało!!! a miała być sława, rozgłos, „wywiady miały być”
      ciężkie jest życie wynalazcy, swoją drogą szkoda, że nic mi się nie zachowało z tych wynalazków.

        Wielotonową syrenę policyjną (a tak naprawdę, zestaw „Młody Elektronik” nr bodajże 3, produkcji Unitra Telpod) też przy rowerze miałem zamontowaną i zadawałem nią szyku na całą dzielnicę 😀

      bajcik
      Commented:  15 lipca 2016 at 23:36

      Kurcze, wspomnienia mnie naszły. Kiedyś przedstawiłem nauczycielowi fizyki pomysł wykorzystania przyciągania magnesów, a jak się zbliżą to wjechać pomiędzy nie izolatorem magnetycznym, oddalić magnesy, usunąć ekran magnetyczny itd.
      Nauczyciel powiedział tylko że nie da rady, nawet nie wskazując słabego punktu.
      Na tym się skończyła moja przygoda z Noblem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2018 (7)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0140970
Visit Today : 34
Hits Today : 175
Total Hits : 520103
Who's Online : 2
Przejdź do paska narzędzi