Chichot z zaświatów

PIP ¹

Nie chichot z zaświatów a pisk z zaświatów właściwie.

Najpierw bardzo proszę się cofnąć w czasie o 5 lat z okładem i zapoznać się z tą oto relacją z mego Dziennika Budowy. Tą i początek następnej (następnej mojej).

I teraz wracamy do teraźniejszości:
Pisałem wczoraj o konieczności doprowadzenia LANu do piwnicy. A ponieważ od samego pisania LAN do piwnicy się nie dociągnie, wczoraj po pracy postanowiłem się za to zabrać. Stosowny zwój kabla na strychu znalazłem, otworzyłem wejście do szachtu instalacyjnego i biorę się za remanent peszli „rezerwowych” (no tych ułożonych na okoliczność przewodów, które mi do głowy nie przyszły na etapie robienia instalacji):
– tu peszel na zewnątrz,
– ten niebieski to do salonu pod telewizor,
– drugi niebieski to pewnie do mnie do warsztatu,
– ten… kurcze, nie pamiętam, ale do niego jakieś kable wchodzą, to on na pewno nie będzie rezerwą.
– moment… coś mnie się nie zgadza. Zewnętrzny, salon, warsztat, zewnętrzny, salon, warsztat. A GDZIE JEST PESZEL Z PIWNICY, JA SIĘ GRZECZNIE, TAKA JEGO MAMUSIA, PYTAM????????

No nie ma, jakby nie szukać, nie ma. A w piwnicy jego drugi koniec wystaje. I to nawet z jednym przewodem przezeń przepuszczonym, w ostatniej chwili mi się wtedy przypomniało, nie chciało mi się już nowej rury ciągnąć, peszel gruby, przewód cienki, puściłem przez niego. I tenże przewód dochodzi do celu, jego drugi koniec mam w serwerowni i nawet jakieś pary z niego są zajęte.
„Szybkie” przewertowanie tych paru setek zdjęć z czasu budowy pozwoliło odkryć, że ten peszel w szachcie wystawał dość krótko. A ja tam położyłem 15cm styropianu potem i na to 5cm wylewki, żeby wchodząc do wnętrza szachtu po gołych kablach wciąż nie deptać…

No co było robić? Wziąłech mesla, wziąłech młotka, wziąłech podkładkę pod kolana (aktualnie moje niezbędne akcesorium przy wszelakich pracach niskopoziomowych) i podśpiewując pod nosem johoho i wiaderko gruzu zabrałem się za robotę:

(zdjęcie przedstawia stan na koniec prac opisanych niżej)
Rozkułem, podniosłem folię, wyciąłem i wyciągnąłem ile trzeba styropian, I znalazłem. kilka rzeczy znalazłem….
Po pierwsze: zaginiony peszel. Biedactwo zakryte styropianem, zalane betonem leżało sobie w zapomnieniu. Ucieszywszy się, przyniosłem z pobudowlanych przydasi kawałek peszla, żeby tamten przedłużyć. Ten nowy peszel (niebieski) minimalnie cieńszy, umyśliłem sobie, że go wcisnę w stary, odprowadzając bokiem przechodzący przezeń przewód. Ponieważ wymagało to odrobiny perswazji, przewód też został wymiętolony na wszystkie strony. I jakoś tak na macajewa odkryłem, że on jakiś dziwny jest….
Żeby nie przedłużać tej chwili pełnej napięcia i grozy – tak, szczury cholerne wtedy, tych kilka lat temu, nie tylko zupki chińskie mi nadgryzły, nie tylko do cukru nasrały, taka ich szczurza mać. Ten przewód ma na centymetrze zeżartą izolację zewnętrzną i odsłonięte dwie żyły (przewód teletechniczny, aktualnie używany do sterowania lampkami LED na schodach i we wnękach w salonie, działa, ale nie wszystkie żyły w nim wykorzystuję jeszcze), zlokalizowałem też ślady podgryzania na dwóch innych przewodach. Sukinkoty… Znaczy, sukinszczury. Cholerne…

Oj, długo kląłem. Odkryte ślady uświadomiły mi coś jeszcze: mam w domu kilka niedrożnych gniazdek ethernetowych. Ponieważ robiłem je z pewnym (delikatnie mówiąc) nadmiarem, nie jest to problemem, niemniej wkurzało. Do tej pory oskarżałem o to poddaszowców i tynkarzy, zwłaszcza, że ci pierwsi faktycznie przewiercili mi jakiś przewód, drudzy zaś – za rękę nie złapałem, ale w końcu to jest powszechnie znany fakt, że tynkarze walą młotkiem w odstające przewody, rechocąc przy tym złowrogo. Tymczasem, może być tak, że ja niewinnych fachowców oskarżam o coś, co myszka biedna narobiła. Czy też szczurek.

Nic to. Tamte szczurki zakończyły swój żywot tragicznie, jeden zamarzł zesłany na sybir (z Dziennika nie wynika, ale tamtego grudnia nocą do -20 spadało), drugi został pokonany bronią chemiczną, trzeci zaś utonął zgubiony własną ciekawością (wpadł do wiadra z wodą), więcej szczurów nigdy nie stwierdziłem, mimo wykładania trutki jeszcze przez jakiś czas. Trutka dobra, działająca z opóźnieniem, jeszcze potem kuna się na nią załapała), a po zamurowaniu nieprawdopodobne było by tam coś jeszcze żyło (tamże z głodu by zdechło, a gdyby znalazło/wygryzło sobie drogę na zewnątrz, to by nam szkody w domu robiło i też byśmy już dawno wiedzieli, że ktoś z nami mieszka), pomimo to jednak odkryte czeluści szachtu zostały uważnie przejrzane na okoliczność mysich/szczurzych bobków. Nie stwierdzono. PIP ¹

Założenie nowego peszla (przedłużenia znaczy!), zaklejenie całości (wraz z przegryzionym kablem) taśmą ducttape, wciągnięcie nowego przewodu (przy pomocy sznurka z pętelką, odkurzacza oraz małżonki do popychania) nie wymaga już komentowania. Jak widać wyżej, udało się. Jeszcze tylko dziś ten przewód muszę zakończyć w serwerowni na patchpannelu i będzie internet w piwnicy 🙂

PIP ¹

1 – wielbiciele Pratchetta wiedzą.

email
This entry was posted in , . Bookmark: permalink.

4 Responses to Chichot z zaświatów

trash_bin
Commented:  10 maja 2016 at 18:34

Hah, mało się nie poplułem 🙂 I do tego jeszcze żona do popychania? Jarku, o takich rzeczach pisać na blogu? 😀 Aaa.. czekaj… to chodziło o sznurek… No tak… yyy… yohoho i ten… no, PIP.

rysiek
Commented:  12 maja 2016 at 15:05

Czy to na pewno szczury? Czy może zwykłe myszy? Jeśli to drugie to da się łatwo wyplenić. Jeśli pierwsze to poważniejsza sprawa. A jako ciekawostkę dodam, że na tym samym terenie myszy nie mogą żyć ze szczurami. Szczury wypierają.

U mnie myszy zeżarły izolację z przedłużacza 50 m i próbowały zrobić gniazdo w izolacji pionowej domu! Po tej przygodzie zawsze na początku sezonu myszowego przeprowadzam akcję deratyzacji.

    To, co wtedy udało mi się ukatrupić to na 100% były szczury, zobacz zresztą muratorowy DB, który linkuję, tam jest zdjęcie zewłoka 🙂
    Szczęśliwie jednak one u mnie były krótko i tylko wtedy, 5 lat temu. Musiałem wtedy je wytępić skutecznie, bo nigdy więcej się nie objawiły, a kabel uszkodzony znalazłem dopiero teraz przez przypadek po prostu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2018 (1)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0123080
Visit Today : 18
Hits Today : 129
Total Hits : 451644
Who's Online : 3
Przejdź do paska narzędzi