Koniec sezonu

Jesień na całego, sezon ogrodowy się kończy, czas więc na jakieś podsumowanie zmian. O brukach już było, o nawadnianiu było i to nieraz, czego zaś nie pokazywałem na pewno, to tarasu w jego obecnej formie:

Taras już „elegancko” spatynowany igliwiem, sztuczny kamień na bokach też już swoją patynę złapał, co zaś się pojawiło nowego, to fragmenty podkładów kolejowych, z których powstała wstępna wersja obramowania, za którym będzie nasadzona roślinność. Podkłady są ułożone w sposób niekoniecznie docelowy, nad formą ostateczną cały czas się zastanawiamy, dyskutowane jest np. porozcinanie ich na jeszcze krótsze odcinki i powkopywanie sztorcem w formie palisady, póki co zaś leżą sobie. Podobnie schodki z boku tarasu – może będą tak, a może zrobimy je z palisady udającej kamień?

 

Tak czy tak, nad tym obramowaniem jeszcze trochę trzeba będzie popracować, by przestało to wyglądać jak prowizorka pobudowlana.  A przy okazji – wodę z instalacji nawadniającej na zimę spuścić (ciekawe, swoją drogą, czy do jej przedmuchania wystarczy mój bieda-kompresorek), poprzycinać to wszystko, co w tym roku nam się porozrastało, nawóz rozsypać… taak, jest co robić.

W obliczu prac ogródkowych zabawy drukarką 3D już mi spowszedniały, trafiają się już dni całe, gdy ani razu nie jest włączana 🙂 Z ciekawostek wydrukowanych tylko i wyłącznie dla zabawy mam pod ręką zdjęcie niedawno wydrukowanego dość ekstremalnego testu precyzji drukarki 3D, jakim jest drukowane w jednym kawałku skrzyżowanie przekładni planetarnej z łożyskiem kulkowym:

Jak pisałem, to się wydrukowało tak jak widać, jako jedna całość, nie każdy element z osobna. I ku mej satysfakcji, po zerwaniu ze stolika, co prawda do pokonania pierwszego oporu potrzebna była siła (stykające się powierzchnie lekko do siebie przywarły), ale potem już się to zaczęło obracać z niewielkim jedynie oporem, zaś po dotarciu (chwila kręcenia „na obrotach” przy pomocy wkrętarki) obraca się na tyle lekko, że rozkręcony ręką zewnętrzny pierścień wykonuje jeszcze kilka obrotów nim się zatrzyma 🙂

Przy okazji, ponieważ trafiła mi się chwila leniuchowania w domu (grypa się przyplątała), wróciłem do tematu garażoinatora, czyli automatu mającego zasadniczo usprawniać proces wjeżdżania niemałym samochodem do ciasnego garażu. Pisałem o nim bodajże wiosną, projekt był właściwie skończony, brakowało mu tylko montażu i nadajnika podczerwieni. Potem była kostka brukowa, nawadnianie, nastało lato, prace w ogrodzie, nawadnianie, ogród, nawadnianie, jeszcze więcej ogrodu, a potem znów nawadnianie, garażoinator więc cały czas leżał odłogiem.
Teraz dopiero do niego wróciłem i na dzieńdobry dorobiłem mu ten nadajnik podczerwieni, od razu dorabiając do niego jakąś zgrabną obudowę. Nie muszę chyba pisać, w jaki sposób? 😉

Nadajnik jest średnicy niedużego jabłka, będzie umocowany do boku prowadnicy wrót garażowych. Jego wnętrze:

Gotowy nadajnik należało oczywiście i rzecz jasna przetestować. Testowanie odbyło się w warunkach laboratoryjnych, przy użyciu profesjonalnej ławy optycznej:

Na zdjęciu widać koniec ławy wraz z elementem napinającym oraz odbiornikiem impulsów podczerwieni. Początek ławy zaś wyglądał tak (uprasza się o niezwracanie uwagi na tło obu zdjęć. Tło jak tło, nic ciekawego! Gorzej bywało, a poza tym to nie jest bałagan, tylko owoc niejednej pracy twórczej!)

Ława ma długość równą szerokości wrót garażowych. Jeden odbiornik umocowany po drugiej stronie wrót będzie sygnalizował czy samochód już wyjechał spod bramy (w przeciwnym przypadku uniemożliwi zamknięcie tejże), drugi, zamocowany trochę dalej będzie tworzył barierę ograniczającą optymalne miejsce dla samochodu wewnątrz garażu od drugiej strony. Żeby to, co napisałem, było bardziej jasne: samochodem do garażu trzeba wjechać na tyle głęboko, by zamykające się wrota nie obtarły mu zderzaka, jednocześnie nie można wjechać zbyt głęboko, bo wtedy będzie problem z otworzeniem w garażu klapy bagażnika (kombi). Luzu między jednym warunkiem a drugim jest ze 20cm i choć radzę sobie z osiągnięciem wymaganej pozycji przy pomocy choćby zapamiętanego miejsca, jakie ma osiągnąć na ścianie słupek drzwi, od zawsze mnie kusiło, by rolę tą przejęły światła sygnalizacyjne, jak w każdej szanującej się myjni samochodowej 🙂 Automat już jest, światła są, brakuje na chwilę obecną tylko montażu.

Jako ciekawostka jeszcze – przebieg generowany przez nadajnik (konkretnie: prąd diody nadawczej). Dla elektronika – oczywista oczywistość, dla nieelektronika zapewne czarna magia, ale zamieszczę sobie, bo tak profesjonalnie wygląda, że ach 😉

 

email
This entry was posted in , , , . Bookmark: permalink.

4 Responses to Koniec sezonu

podejrzewam że u siebie to przykleiłbym do podłogi jakieś trapezy z drewna czy czegoś miękkiego żeby dotnąć oponą. Pus ze dwa mikro-progi zwalniające z rurki PP przeciętej w pół, żeby zawczasu wyczuć moment.

We wersji dla marudnych: plus zamontowane tensometry żeby jakoś tymi światłami sterować 😉

    Iiiitammm…. kliny z drewna? Jak zwierzęta?

    A poważniej – tak by było niewątpliwie prościej i takie były plany pierwotne, że się dorobi jakiś próg w podłodze, był nawet pomysł, by ten próg zrobić z kawałka szyny kolejowej wpuszczonej w posadzkę tak, by tylko główka wystawała. Pomysł jednak upadł m.in. z powodu problemów ze zorganizowaniem tejże szyny, a także z uwagi na to, że dla uzyskania podobnej funkcjonalności musiałyby to być dwa progi, pierwszy niższy sygnalizujący pozycję „minimum”, drugi „maksimum” i owe progi działałyby właściwie tylko z konkretnym samochodem, postawionym w konkretną stronę. Bariera optyczna zaś „pilnuje” zewnętrznego obrysu samochodu, więc niezależnie, czy będę parkował swoim bolidem, czy taczką, zawsze będę miał jednoznaczną informację że stoję jeszcze w świetle bramy.
    Poza tym to kwestia zasad. Pół Domu w Lesie jest oplecione różnego rodzaju automatami i automacikami, jeżeli nawet skrzynce na listy nie przepuściłem, to dlaczego miałbym przepuścić garażowi? 😉

      Klocki by się przestawiało ino przy zmianie auta na olejne.

      A o skrzynce na listy złego słowa nie powiem. Sam skopiowałem ten pomysł i też mam tam styki. No bo jak to zautomatyzować inaczej? sznurki od klapek przez system bloczków do obracania chorągiewki w domu? 🙂

        Ale przy zaparkowaniu przodem zamiast tyłem (z jakichkolwiek przyczyn, choćby obecność w bagażniku paru worków ziemi ogrodowej do wyładunku na taczkę potem) już klocki nie pomogą. A garażoinator owszem 🙂 No i przede wszystkim klocki nie zablokują możliwości zamknięcia bramy póki cokolwiek znajduje się w jej świetle.

        Skrzynka na listy – niby rdzenni amerykanie rozwiązali ten problem już dawno temu, montując na swoich skrzynkach chorągiewki, ale ich system wymaga, niestety, współpracy ze strony listonosza, jak również braku nudzącej się młodzieży uważającej konieczność zgięcia/urwania takiej chorągiewki za niezbędny element samorozwoju i kształtowania pozycji społecznej. Jedno i drugie mało realne u nas, niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2018 (1)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0123080
Visit Today : 18
Hits Today : 151
Total Hits : 451666
Who's Online : 1
Przejdź do paska narzędzi