I jeszcze raz o laniu różnych rzeczy

Najpierw o laniu cydru. Miał być na Dzień Dziecka i w zasadzie był, tylko napisanie o tym jakoś nie wyszło w porę. Degustacja jak najbardziej się odbyła i zakończyła się pełnym sukcesem!

Zdjęcie zrobione już w trakcie degustacji, dlatego i piana zdążyła opaść i kieliszki takie jakieś „używane” 😉 Wybaczcie brak artystycznych zdjęć z pianką i z błyskiem światła na boku krystalicznie przejrzystego kieliszka, ale otwierając i rozlewając ten cydr myślałem raczej o tym, jak będzie smakował, a nie jak z jego pomocą atencję w internetach zdobywać 🙂

Produkt wynikowy smakowo nie odbiega od cydrów dostępnych w sklepach, jest fajnie nagazowany, dość słodki (degustacja była po 4 tygodniach fermentacji cichej, być może jeszcze ze dwa tygodnie powinno to postać, żeby cukier bardziej się przetworzył) i może na zdjęciu tego nie widać, ale jest klarowny. Jedna uwaga tylko dla mnie i ewentualnych innych chcących iść w moje ślady: refermentacja (czyli zlanie z balonu nie wprost do butelek, ale tylko celem oddzielenia od osadu i postawienia jeszcze na kilka dni w umytym i ponownie napełnionym balonie do sklarowania i dofermentowania do końca) jednak jest wskazana. Tak, jak ja to zrobiłem, bez refermentacji, od razu zlewając do butelek, z dosypanym cukrem na fermentację cichą, w butelkach, zwłaszcza tych z końcówki zlewania z balonu zbiera się jeszcze na dnie lekki drożdżowy osad, który po wstrząśnięciu i zmieszaniu potrafi dać drożdżową nutę w smaku cydru. Następną edycję (do której składniki kupię jeszcze dzisiaj) zrobię już z refermentacją.

Dobra, tyle z tematów alkoholowych, teraz będzie o laniu hurtowym. Nawadnianie działa już na całego i choć małżonka co prawda narzeka, że leje się za mało wody i że ona z konewką była skuteczniejsza, ja tam jestem zadowolony. Po pierwsze Domoticz w roli managera podlewania działa perfekcyjnie. O, tak wygląda mój panel sterowania dostępny wprost z internetu na dowolnym komputerze (jest też apka na telefon), oczywiście dostęp tylko dla wtajemniczonych:

Domoticz_-_Google_Chrome_2016-06-06_10-03-24

Włącznik aktywujący podlewanie automatyczne, dwa włączniki pozwalające na ręczne włączenie podlewania na każdej stronie działki, poniżej wskazania meteo, a w ostatnim rzędzie pomiary. W planach jest jeszcze uzupełnienie wskaźników meteo o lokalnie mierzoną temperaturę i pomiar wilgotności gleby. W założeniach to właśnie ten ostatni parametr miał decydować o tym, czy podlewać, czy nie. Po pierwsze jednak moje czujniki wilgotności gleby cały czas jeszcze w chinach są, po drugie i ważniejsze – nawet nie wiem, czy jest sens to instalować. Tak, jak jest obecnie, czyli uzależnienie podlewania od wilgotności względnej powietrza podawanej przez stację meteo działa bardzo skutecznie i całkowicie niezawodnie, czego zapewne o czujniku wilgotności gleby na stałe wetkniętym w tąże glebę nie dałoby się powiedzieć, on by korodował i oszukiwał co i rusz. A tak, jak jest, prosta zależność, jeśli wilgotność względna o 20:00 przekracza 70% -> nie podlewać, załatwia temat niezawodnie i jak dotychczasowa praktyka dowodzi, całkowicie skutecznie. Widać to w logach z podlewania, bo a jakże, w Domoticzu mogę sobie i historię podlewań sprawdzić:

Domoticz_-_Google_Chrome_2016-06-06_10-05-34

Widać jak na dłoni: we wtorek i w środę było deszczowo (momentami nawet bardzo), więc nie podlewało. Te 8 litrów wylane w środę to wynik jakiejś ręcznej próby, bo ja jeszcze cały czas przy tym systemie sobie kombinuję i czasem coś sprawdzam włączając wodę ręcznie. Widać to zresztą we wskazaniach z weekendu oraz z „ostatnich 24 godzin” – w weekend robiłem sporo przeróbek, po przeróbkach włączałem podlewanie, by zobaczyć, czy jest ok i jak widać poszło trochę więcej wody, niż zwykle 🙂

O, i jak już o przeróbkach mowa. Wspominałem wyżej, że małżonka cały czas twierdzi, że to podlewanie podlewa nierówno i w wielu miejscach podlewa za mało. Co prawda choćby powyższe logi pokazują, że owo „mało” to i tak jest więcej, niż ona z konewką była w stanie przelać (a system cały czas się rozbudowuje, więc tej wody będzie szło jeszcze więcej), faktem jednak jest, że kroplowniki pracują bardzo nierówno, zwłaszcza tzw. emitery.

Używam ich trzy rodzaje: podstawowy „niebieski” o wydajności 2l/h powinien w założeniach wystarczyć na jedną niedużą roślinę. Woda z niego ciurka, a przynajmniej powinna pojedynczymi, gęstymi kroplami. Następny jest „brązowy”, 4l/h, odpowiedni do średnich krzaczków i z niego woda już leci sikiem prostym:

Trzeci rodzaj to emiter „czarny”, instalowany pod drzewkami, wydajność 8l/h. ten już powinien sikać jak po piwie, prawda? Ano, tu się właśnie zaczynają problemy, bowiem całkiem sporo tych emiterków (zwłaszcza tych czarnych, choć i pozostałe różnie działąją) sika, jakby problemy z prostatą miało:

Emiter ze zdjęcia jest zainstalowany na tej samej rurze, co brązowy, może z pół metra dalej, ciśnienie ma identyczne, a sika – jak widać, głównie pod siebie i ilością mniej więcej taką, jak te dwulitrowe. Tak więc aktualnie jeszcze mamy zabawę w wyszukiwanie takich niedolanych miejsc i uzupełniamy tam system o w miarę niezawodne jak dotychczasowa praktyka pokazuje kroplospływy. One może nie są za ładne, ale za to można nimi podać wodę dokładnie tam, gdzie się chce i potem jeszcze to dowolną ilość razy przestawiać:

Słabo to widać na zdjęciu, ale jest to cienka rurka odchodząca od rury, zakończona wkłuwanym w ziemię kroplospływem, z którego dość raźnym strumyczkiem spływa sobie woda. Na zdjęciu trochę widać mokrą plamę powstałą po testowym 5minutowym podlewaniu na potrzeby tych zdjęć. Wydajność – coś koło 2l/h, ale to się prosto konfiguruje: jeśli 2l/h to za mało, to się takich badylków wkłuwa dwa. Albo cztery.

Do kompletu pokażę jeszcze mikrozraszacze, które poinstalowałem tam, gdzie są połacie drobnych roślinek, nie do podlania kropelkowo:
dookólny, z zasięgiem mniej więcej 1,5-2m dookoła wylotu, podlewa leśne „skalne” roślinki:

180 stopni, zasięg ze 2-2,5m, ten konkretny spomiędzy młodych szczawików sika na dalej położoną i kiepsko na zdjęciu widoczną skalną roślinność, o której więcej mogłaby moja małżonka powiedzieć, ja się nie znam:

i linia kroplująca, czyli po prostu rura, która co 30cm ma fabrycznie zabudowany kroplownik 2l/h

I tyle na dziś. W następnym wpisie postaram się pokazać czysto już rekreacyjne lanie wody w wydaniu rakietowym, czyli jak tatuś-majsterklepka postanowił zabawić własne dzieci 😉 Ale to za kilka dni, bo rakieta nam uciekła, a w zabawie nie zadbaliśmy o fotoreportaż. Trzeba zorganizować nową…

 

 

 

 

 

 

email
This entry was posted in , , . Bookmark: permalink.

10 Responses to I jeszcze raz o laniu różnych rzeczy

Rysiek
Commented:  6 czerwca 2016 at 14:44

Zacne kielichy z Ikei. Też je lubimy 🙂
Chyba się skuszę na Twój przepis.

    Jarek.P
    Commented:  6 czerwca 2016 at 16:26

    Ikea to samo zło i piekło na ziemi. Te biedne dusze pokutujące, przykute do wózków, posępnie podążające za swymi ukochanymi po niekończącej się drodze promocji, superokazji i tym podobnych „tobynampasowało”…
    Ale tak, kieliszki są ok 🙂

Piotr S.
Commented:  7 czerwca 2016 at 08:12

Jarek, mam pytanie odnośnie twojego systemu nawadniania.
Czy wszystkie linie kroplujące masz na jednym wężu?
Domyślam się ze policzyłeś wydajność tego węża i on starczy do zasilania wszystkich „emiterów”?

    Mam to podzielone na dwie sekcje. Przepływ w każdej z sekcji w trakcie podlewania to jakieś 700-800l/h. To się co prawda zmienia w czasie, w momencie, gdy podlewanie się włącza, woda najpierw musi wypełnić, więc leci max, wg przepływomierza to coś koło 1400l/h, więc jak widać mam jeszcze pewien zapas.
    Choć wczoraj zacząłem się też nad tym zastanawiać obserwując manometr: gdy hydrofor jest „w dołku” (tuż przed uruchomieniem pompy przez presostat), ciśnienie w instalacji spada do 0,8 bara, to trochę mało i może te czarne emitery dlatego tak kiepsko działają? W wolnej chwili spróbuję podregulować presostat, żeby trzymał wyższe ciśnienie, najwyżej będzie się częściej włączał, trudno (obecnie w trakcie podlewania pompa pracuje tak na oko 50/50).

      Piotr S.
      Commented:  7 czerwca 2016 at 10:36

      Tak sobie gdybałem ze musisz mieć słabe ciśnienie i dlatego linia nie działa tak jak należy. Uważam że jak ciśnienie będzie na poziomie 3 barów powinno wszystko chodzić…..

      Pozdrówki

        Aż do 3? Na reduktorze ustawiałem 1,5 bara, bo gdzieś wyczytałem, że optymalne ciśnienie to 1,5-2 bary, celowałem w dolną granicę z uwagi na wydajność mojego hydroforka. Niemniej, przy opróżnionym zbiorniku, tuż przed włączeniem pompy hydroforek jak widać nie daje rady. Jak pisałem, przereguluję presostat, zobaczymy, co moja pompa na to. Ona i tak w jakichśtam odleglejszych planach jest do wymiany na głębinówkę, nawet z myślą o tym od razu wkopałem kabel do studni (i jeszcze jeden, telekomunikacyjny na wszelki wypadek 😉 ), w najgorszym przypadku owe odleglejsze plany nastąpią jeszcze w tym roku. W końcu te cztery czy pięć stówek w tę, czy wewtę… echhh…

          Piotr S.
          Commented:  7 czerwca 2016 at 13:18

          Jarek metodą prób i błędów zacznij zwiększać ciśnienie w układzie.
          Spróbuj na 2 barach i sprawdź czy wszystko „bangla”. Jak za słabo będzie ciurkać, zwiększ ciśnienie …..

          A propos studni sam myslę o takowej. Sam nie wykopie (woda poniżej 11 m) a ceny firm troszkę studzą mój zapał …..

Piotr S.
Commented:  7 czerwca 2016 at 13:23

o znalazłem coś takiego:
https://e-nawodnienia.pl/kroplowniki/316-kroplownik-ax8-8l-h-z-komp-cis.html
zobacz na rozkład ciśnienia. najlepszą wydajnośc 8 l/h ma przy 2 2,5 bar….

    no, ta charakterystyka wydajności w funkcji ciśnienia wiele wnosi do tematu, dzięki…
    Zatem zobaczymy, czy moja pompka (zwykła „ogrodowa”) da radę utrzymać dwa bary w instalacji, jeśli nie, to kupuję głębinówkę.

Za czasów, gdy była robiona nasza studnia normą było bodajże 100zł/mb, nie wiem, jak jest teraz. U Ciebie, jeśli lustro jest na 11m, to z 15m odwiertu pewnie trzeba robić.

Nawiasem mówiąc, samodzielnie też to ludzie robią:

https://www.youtube.com/watch?v=-YeyviNejYk
http://forum.muratordom.pl/showthread.php?36760-Samodzielne-wiercenie-studni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2018 (1)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0123080
Visit Today : 18
Hits Today : 131
Total Hits : 451646
Who's Online : 1
Przejdź do paska narzędzi