Teatrzyk Domu w Lesie przedstawia!

W dzisiejszym repertuarze: sztuka dramatyczna oparta na autentycznych wydarzeniach:

Wyjście z Poślizgu

Prolog:
Był sobie hol Domu w Lesie, a w tymże holu na podłodze był sobie gres. Centralna część zaś tejże podłogi, dokładnie odpowiadająca umieszczonej na suficie rampie świetlnej, była wyłożona innym gresem, wzorniczo odpowiadającym płytkom w kuchni i jadalni. Miało być pięknie.

(stare zdjęcie z 2011r., zrobione zaraz po zafugowaniu i wstępnym odczyszczeniu tej podłogi).
I wizualnie może i było pięknie, w każdym razie nam się podobało. Nie podobało nam się jednak co innego. [muzyka zapowiadająca „coś złego zaraz się stanie”]

Akt 1, scena 1:

Idzie sobie Jarek.P, idzie zamaszyście, spiesząc do lodówki, do spiżarni, czy choćby do zostawionego w jadalni laptopa, sprawdzić kto też do niego napisał (i czy w ogóle). Przed chwilą zbiegał ze schodów („za plecami” względem powyższego zdjęcia), więc pęd uzyskał spory. Przed sobą ma zakręt w lewo, do jadalni. Na nogach: stare, wierne laczki z pomponami, z gatunku „tych ulubionych”, a więc mocno już sfatygowane, ze zdartym bieżnikiem.
Głowa pochłonięta myślami o nowym sterowniku, oczy niewidzące, myśli – przy newralgicznej pętli projektowanego softu. Z tak oto rozproszoną uwagą Jarek.P już wchodząc w łuk, nagle przechodzi z bardzo szorstkich płytek w drobne kwadraty, na te niemal idealnie gładkie…  [organowe akordy, mocno!]

scena 2

(Tu parę przebitek na teorię i praktykę dotyczącą ruchu wszelakich pojazdów na łuku drogi, wpadających nagle na fragment nawierzchni o pogorszonej przyczepności.)

scena 3

[całkowicie wycięta przez cenzurę, z powodu bardzo dużej ilości wyrazów brzydkich i obelżywych]. Ja zaś dopiszę jako komentarz autorski, że poślizgi na tych płytkach łapaliśmy po wielokroć wszyscy, mój ostatni jednak cudem tylko skończył się nabiciem solidnego sińca na ramieniu, którym przydzwoniłem o narożnik ściany, wiele w sumie nie brakło, żebym o tenże narożnik przydzwonił bokiem głowy. O tym, że coś z tymi płytkami trzeba zrobić mówiliśmy już od dawna, po tym ostatnim poślizgu jednak postanowiliśmy „coś” zrobić odrobinę szybciej, niż „kiedyśtam”.

Akt 2:

W tym właśnie akcie pojawiają się widoczne na pierwszym zdjęciu kurtyny ze starych zasłon oraz folia malarska blokująca przejście do salonu, niezbędne były, ponieważ u nas prace glazurnicze jakoś nigdy nie chcą być proste 🙂 Tutaj też, okazało się, że nie wystarczy wydłubać istniejące płytki, a w ich miejsce kupić inne o dokładnie tych samych rozmiarach. Niestety, z pasujących rozmiarów znajdywaliśmy w sklepie albo płytki równie śliskie (tym razem starannie sprawdzane na tą okoliczność w sklepie, jak było trzeba, nawet buta zdejmowałem i butem jeździłem po płytkach przyklejonych do ekspozytora na ścianie), albo po prostu nie pasujące do otoczenia, jakie miałyby naokoło siebie. Do zapłytkowania był kwadrat o wymiarach 1m x 1m (pierwotnie 3×3 płytki 33x33cm plus fugi), szukaliśmy innych wariacji wypełniających ten kwadrat, mocno przez chwilę rozpatrywaliśmy wstawienie tam gresowych imitacji desek, nijak jednak nie pasowały bez docinania ich szerokości, a to by idiotycznie wyglądało.

Nagle, małżonka wypatrzyła płytki, od których już nie odeszła. Podobny wzór kostki brukowej, ale ułożony w okrąg, kontrastowy względem naszych płytek kolor, bardzo duża chropowatość, ideał, po prostu ideał. I tylko jeden problem: wymiar płytki: 40x40cm. Cztery płytki dają więc kwadrat 80×80 i 10cm przestrzeń do wypełnienia. Ja jestem człowiek praktyczny, więc od razu stwierdziłem, że mozaiką dopchać albo płytkami 10×10. Małżonce jednak nijak się to nie podobało, żadna z dostępnych chropowatych płytek 10×10 nie pasowała wizualnie, mozaiki zaś były tylko gładkie, nawet jak wyglądały na chropowate, to były gładkie 🙁
Żeby nie przedłużać opowieści, stanęło w końcu na rozwiązaniu, które wymagało zabudowania fragmentu naszego holu kurtynami ze starych, przechowywanych do takich właśnie robót zasłon, wyklejenia przejść do stref czystych barierami z folii malarskiej. Niżej podpisany zaś przywdział na siebie taki oto „outfit” (jak to się ładnie w blogach teraz określa), na pamiątkę zrobił sobie selfika:

po czym chwycił wierną szlifierę w dłoń i po prostu wyciął w podłodze miejsce na nowe płytki. O tak, z ręki, po linii wcześniej odrysowanej ołówkiem. Po co komu nosić płytki na jakieś waterjety, przecinarki „mokre” używać, z ręki wyciąć da się wszystko, kwestia tylko wprawy. Ja tej wprawy mam już ładnych parędziesiąt metrów bieżących łuków wycinanych w twardym gresie, więc takie cięcie to czysta zabawa była, 20 minut i zrobione. Potem zaś dwie godziny skuwałem do gołej wylewki pozostałości kleju po starych płytkach, z uwagi na podłogówkę użyłem w tym pomieszczeniu jakiegoś elastyka, więc ciężko było. Ale dało radę 🙂

Scena finałowa:

(szeptem: To jest ten moment, kiedy aktorzy się kłaniają publiczności, a publiczność wstaje, żeby bić brawo, trochę tylko marudząc, że fug jeszcze nie ma. Będą.)

 

email
This entry was posted in . Bookmark: permalink.

5 Responses to Teatrzyk Domu w Lesie przedstawia!

Grażyna
Commented:  12 listopada 2015 at 13:12

Moje gratulacje :o)

Czy to jest ta przestrzeń na herb kunii?

@Grażyna – dzięki 🙂

@don – tak, to tu właśnie miał być herb. Niestety, poszliśmy wtedy w końcu na łatwiznę i cóż… wyszło nam bokiem (nomen omen). A teraz kuna się zdewaluowała, będzie zatem brukowane kółko.

Grażyna
Commented:  12 listopada 2015 at 17:36

Z takiego ciasteczkowego domku żadna kuna pci piękniejszej szybko nie zrezygnuje (pci mówiła moja anatomica -od anatomii, na studiach)

Ty weź mnie nie denerwuj, co?
Tupta nam od czasu do czasu coś po dachu, ale jak tupta zbyt często, to zwykle wtedy wystawiam na dach jajko z niespodzianką. Zwykle potem na dłuższy czas przestaje tuptać.

PS: natomiast kilka miesięcy temu ze dwie ulice ode mnie widzieliśmy na dachu śmietnika jakiegoś domu żywołapkę na kuny. Cóż, natura nie znosi próżni 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2018 (7)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0165159
Visit Today : 14
Hits Today : 95
Total Hits : 587696
Who's Online : 2