Walentynki

Dla odmiany po wpisach technicznych, będzie o naszych dzieciach. O Łajzie konkretnie 🙂

Pisałem już nieraz o tym, że dzieciak jest kochliwy i przejawia wielki i w dodatku całkowicie samorodny talent w kierunku zostania Casanową. Wielu znacie 5-6latków, które same z siebie potrafią zauważyć, że mama albo koleżanka ma nową fryzurę bądź kolczyki, w dodatku komplementując to słowami w stylu „pięknie dziś wyglądasz”? Dodam tylko, że z domu tego nie wynosi raczej, ze wstydem muszę stwierdzić, że pod tym względem dość typowym małżonkiem jestem.

Ale do rzeczy: Łajza, jak każde dziecko, mocno podatny na medialną sieczkę, od kilku tygodni nakręcany jest wszechobecnym klimatem walentynkowym. Dowiedziawszy się, że to jest „Dzień Zakochanych” i że wtedy się daje serduszka tym, których się lubi najbardziej, że chłopcy dziewczynkom, a dziewczynki chłopcom, przemyślał sprawę, po czym obwieścił, że w takim razie on też wręczy serduszko.
– ooo! – zakrzyknęliśmy – a komu?
– Oliwce! – odpowiedź padła bez wahania, nie zaskakując nas zbytnio. Oliwka to wielka miłość Łajzy. Dalszym ciągiem jednak nas już zaskoczył: – drugie serduszko dam Zosi, Juli też dam… – i tak od słowa do słowa, wyszło na to, że serduszka da wszystkim dziewczynkom z grupy. Niestety, na przeszkodzie stanęły możliwości techniczne, produkcja serduszek (samodzielna!) okazała się być na tyle mozolna, że wykonał w końcu tylko cztery, a po ich wielkości widać, jak mu stopniowo zapał mijał 🙂

Awers:

I rewers, z samodzielnym podpisem:

I sam bohater:

Serduszka dziś zostały podrzucone w przedszkolnej szatni. Ja zaś bardzo jestem ciekaw skutków. Bo nie jestem pewien, jak zareaguje uszczęśliwiona Zosia zobaczywszy, że jej serduszko jest dwa razy mniejsze od tego, które dostała Jula (czy tam na odwrót). Może być ciężko…

 

email
This entry was posted in . Bookmark: permalink.

2 Responses to Walentynki

trash_bin
Commented:  15 lutego 2016 at 21:02

I już widzę te biedne dziewczynki w „Rozmowach w toku”: „Nie spodziewałam się, że kochał też inne, zwłaszcza mocniej ode mnie” i „A mnie kochał najbardziej, bo dostałam największe serduszko” i jak w amerykańskich tok-szołach rzucają się z pazurami do oczu i publiczność ryczy, ochrona je rozdziela, prowadząca próbuje je uspokoić i dostaje pod oko, kamerzysta rechocze, napisy, reklama, sława na cały świat… Taaaaa 😉

    Niestety, jak się okazuje, z kobietami do ładu nie dojdzie za diabła. Zosia dostała akurat największą, bardzo się cieszyła, za to Jula zignorowała, a Michalina nie chciała wcale 🙂

    Z wzięciem udziału w „Rozmowach w toku” się liczę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2018 (1)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0123078
Visit Today : 16
Hits Today : 111
Total Hits : 451626
Who's Online : 2
Przejdź do paska narzędzi