Transfer chemiczny

Rewolucja, mówię Wam, prawdziwa rewolucja się dzieje. Wszyscy elektronicy amatorzy, pracowicie robiący płytki przy pomocy termotransferu, wywalcie laminatory do piwnicy, oddajcie cichcem podprowadzane żonom/mamom żelazka, to już nie będzie potrzebne. Termotransfer jest zły. Chemiotransfer jest dobry. Jest bardzo dobry, a przy tym o wiele od termotransferu prostszy i nie wymagający żadnych specjalnych urządzeń typu laminator, czy żelazko.

UWAGA:

Poniższy wpis się zdezaktualizował, aktualna wersja procedury znajduje się w dziale „Moje Projekty”

(Link: Amatorskie płytki – transfer chemiczny)

 

Metodę jako taką opisano na youtubie (tutaj). Zobaczywszy to od razu poleciałem do warsztatu testować. Metoda pokazana na fiimie okazała się być bardzo kiepska (transfer zachodził, ale bardzo kiepsko), niemniej coś w niej było. Od razu mnie urzekło, że ścieżki z papieru przenoszą się w 100%, zatem zacząłem kombinować, głównie ze składem receptury. Potrzebne było coś, co mocniej rozpuszcza toner. Więcej acetonu działało, ale słabe przyleganie nadal było problemem. Zbawieniem okazała się być zastąpienie czystego acetonu mieszaniną 30% acetonu z 70% toluenu. Szerzej znanego pod popularną nazwą „Rozcieńczalnik Nitro” 😀

Tyle wstępu, teraz konkrety. Poniżej zamieszczam procedurę, którą przetestowałem już „produkcyjnie” wczoraj. Ona jest na pewno do dopracowania, ewentualne usprawnienia będę zamieszczał, ale tak jak jest opisana działa, co ważne, działa PIĘKNIE!

Co potrzebne:

  1. strona z kolorowego czasopisma
  2. Spirytus rektyfikowany 96%
  3. rozpuszczalnik nitro
  4. ręcznik papierowy „kuchenny”
  5. kawałek deski, płyty meblowej itp.
  6. 1-2 ściski stolarskie
  7. stara gazeta
  8. mały pędzelek

Procedura:

  1. Roztwór transferujący: spirytus etylowy (znaczy, gdyby ktoś miał wątpliwości, spirytus. Po prostu spirytus) mieszamy z rozpuszczalnikiem Nitro w proporcjach 2:1. Ilość widoczna na zdjęciu (3ml) powyżej z powodzeniem wystarczyła do wykonania widocznej płytki. Składniki należy dokładnie ze sobą wymieszać.
  2. Papier z wydrukowaną płytką do transferu. Nie mogą to być żadne specjalne papiery używane do termotransferu, żadne tyły od naklejek, żadne TES2000. Zwykły, lekko kredowany papier z pierwszego lepszego czasopisma jest bardzo dobry. Papier ma być zarazem śliski jak i dobrze nasiąkać wodą natychmiast po zmoczeniu, co warto przetestować przed całą zabawą choćby pod kranem. Osobiście używam stron wyrwanych z Muratora, są idealne. Czasopismo dobrze, gdy jest nieczytane zbyt mocno, ma być niewymermolone paluchami, najlepiej, gdyby strony były wcześniej nie dotykane. Na takiej kartce drukujemy naszą płytkę i broń boże wydruku nie dotykamy!
  3. Laminat przygotowujemy normalnie, jak do termotransferu. Bardzo ważne jest idealne odtłuszczenie miedzi, ja tu preferuję metodę: odtłuścić rozpuszczalnikiem nitro, nie dotykając palcami przeszlifować papierem nr 400, i przecierać rozpuszczalnikiem dotąd, aż ręcznik przestanie mieć po przetarciu miedziany nalot.
  4. Na krawędzi stołu kładziemy starą gazetę. Na niej płytkę miedzią do góry. Na miedzi papier z nadrukowanym rysunkiem ścieżek. Całość ustawiamy tak, by płytka była przy krawędzi stołu.
  5. Przygotowujemy deskę, ścisk oraz kilkakrotnie złożony papierowy ręcznik (tak, by był w stanie przykryć kilkoma równymi warstwami płytkę) by były gotowe do użycia pod ręką. Od ich sprawnego chwycenia zależy powodzenie całości.
  6. Przytrzymując jedną ręką papier tak, by się nie przesunął, polewamy go obficie roztworem transferującym, w jego rozprowadzeniu może być pomocny pędzelek, staramy się to zrobić szybko, ta faza operacji musi trwać jak najkrócej (aceton z toluenem odparowują szybciej, niż spirytus, skład roztworu się zmienia i jeśli się nie pospieszymy, rzecz może się nie udać. Cała istotna dla nas powierzchnia papieru ma być mocno zmoczona roztworem:

    (dociekliwi zauważą, że przez papier nie przebijają ścieżki, tylko opisy. To zdjęcie zrobiłem w trakcie transferowania tą metodą warstwy opisowej, procedura jest ta sama)
  7. na tak zmoczonej płytce kładziemy złożony na kilka warstw ręcznik, na ręczniku deskę, całość MOCNO ściskamy ściskami stolarskimi. Do małych płytek zapewne wystarczyłby jeden, ale dwa pozwalają pewniej rozłożyć nacisk:
  8. Czekamy jakieś 5 minut. Nie krócej. Czas podany przez autora filmu jest stanowczo za krótki.
  9. Zdejmujemy ściski, odkładamy deskę, ostrożnie (by nie poruszyć płytki) zdejmujemy ręcznik, po czym czekamy, aż cały czas jeszcze mokry papier nie zrobi się całkiem suchy. Odparowuje spirytus, więc jest to kwestia minuty-dwóch czekania.
  10. Wkładamy płytkę do wody (pod kran, do kuwety, jak kto woli), czekamy chwilę, aż papier dokładnie nasiąknie, po czym chwytając za krawędź, delikatnie go odrywamy. Jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze, w wyniku otrzymamy gładką, czystą kartkę papieru (jedynie z oryginalnym zadrukiem) oraz toner z naszego wydruku całkowicie i w 100% przeniesiony na płytkę, jakość transferu jest niesamowita, transferuje się dokładnie wszystko:
  11. (opcjonalny) Opcją tutaj może być dodatkowe utrwalenie tonera przez wygrzanie płytki (na żelazku, hot airem, w preheaterze, jeśli ktoś ma) albo po prostu przez potrzymanie jej kilka minut nad oparami rozpuszczalnika nitro w zamkniętej kuwecie. Ja tego nie zrobiłem, płytka widoczna na zdjęciu powyżej od razu, jeszcze mokra trafiła do kąpieli trawiącej, wytrawiła się bez żadnych strat, jednak nadrukowane potem opisy już utrwalałem bojąc się o ich trwałość. Zwłaszcza przy kiepskim roztworze trawiącym (źle dobranym bądź zbyt długim czasie nakładania) ścieżki potrafią się trzymać płytki bardzo słabo, wtedy można się takim utrwalaniem ratować.
  12. trawimy normalnie. Na zdjęciu chyba ostatnie użycie mojej starej wytrawiarki, nowa już się robi (jak widać zresztą), a stara chyba już czuje pismo nosem, bo chowana do szafki po tej zabawie już się rozpadać zaczęła, od kuwety podwozie odpadło 🙂
  13. brak punktu 13
  14. a oto i efekt końcowy. Na zdjęciach krawędzie ścieżek wyglądają na nierówne, ale uwierzcie mi (a kto nie wierzy, niech sam spróbuje i się przekona), to tylko kwestia jakości aparatu, którym robiłem zdjęcia (komórką, a jakże), ścieżki są równiutkie, zero wżer i podtrawień, sprawdzałem to nawet pod lupą.I pod światło:

 

I na koniec jeszcze cynowanie „ogniowe” 🙂

  1.  przy użyciu pasty do lutowania rur Cu: płytkę (po zmyciu tonera!) malujemy cienką warstwą pasty rozbełtanej z wodą:
  2. tak przygotowaną płytkę podgrzewamy. W elektrycznym piekarniku (mnóstwo dymu, żona/mama wściekła, nie polecam), hot airem (strasznie długo trwa), a najlepsza jest elektryczna opalarka. W wyniku podgrzania otrzymujemy płytkę z widocznym sinym nalotem cyny na ścieżkach:
  3. Jak płytka ostygnie, myjemy ją pod kranem, wycieramy. I gotowe!
    (późno już było, mało starannie to zrobiłem, lewa strona jest za słabo pokryta, za krótko tam grzałem, niemniej widać, o co chodzi w metodzie i co ona daje)

I to wszystko. Rozpisałem się, ale transfer chemiczny robi się szybko i sprawnie, nie trzeba do tego żadnego ciężkiego sprzętu, a jakość uzyskana dzięki niemu jest naprawdę super.
Metodę będę jeszcze optymalizował, np. sprawdzę, czy zamiast cennego skądinąd spirytusu etylowego nie da się użyć bezbarwnego (bo osad!) denaturatu albo IPA. W najbliższym czasie sprawdzę też, czy tą metodą da się zrobić płytkę dwustronną (pomysł już mam: „koperta” z ustawionych względem siebie dwóch warstw papieru z wsadzonym do wewnątrz laminatem, położona na mocno oblanej roztworem poduszce z ręcznika, a dalej już jak wyżej). Ewentualne dalsze wnioski będę tu zamieszczał.

PS: laminator przystosowany do termotransferu (ten opisany w dziale „moje projekty”) tanio sprzedam 😉

PS2: niegłupią innowacją mogłoby być nanoszenie roztworu transferującego jakimś „psikiem” (atomizerem, „sprayem”), byłoby to znacznie wygodniejsze, niż polewanie i rozprowadzanie pędzelkiem. Tylko skąd wziąć atomizer z odpowiednią wydajnością? Te kosmetyczne za mały wyrzut mają, żeby dokładnie i mocno spsikać płytkę trzebaby psikać i psikać raz przy razie, to by za długo trwało.

email
This entry was posted in . Bookmark: permalink.

21 Responses to Transfer chemiczny

bajcik
Commented:  11 stycznia 2016 at 13:33

Noooo, efekt kadzie na lopatki.
Gdzie sie tego acetonu uzywa? Ukrywa sie pod ‚nitro’ w ‚Co potrzebne’?

Ciekawe czy tonery sa takie same, czy moze do kazdego inna receptura potrzebna.

A oczyma wyobrazni widze przyszlosc – zamiast podbierac zelazka naszym matkom, zonom (i kochankom), to bedziemy podbierali opiekacze do kanapek, w ktorych zamontujemy dozowniki skladnika. 😉

Atomizer się nie sprawdzi z tego powodu że mgła zanim osiądzie na PCB straci znaczną część acetonu – ogromna powierzchnia parowania ;). Wydajność jak wydajność – dostateczną powinien mieć „psik” od płynu do mycia szyb. Większym problemem jest wspomniane parowanie i konstrukcja atomizera i pompki która nie zostanie „zeżarta” przez rozpuszczalniki 😉 Co do cynowania poleca stop lichtenberga. Wychodzi fantastycznie a lutuje się cudnie – lepiej niż fabryczny HAL 😉 do dostania na znanym portalu aukcyjnym 😉 Ta sama osoba sprzedaje także profesjonale farby do soldermaski. Także polecam – nie są to żadne półśrodki typu ensolderu a prawdziwa soldermaska taka sama i o tych samych właściwościach mechanicznych jak stosowana w płytkarniach 😉

@bajcik – No nie czytał, normalnie nie czytał 😀 Pierwszy akapit: „Więcej acetonu działało, ale słabe przyleganie nadal było problemem. Zbawieniem okazała się być zastąpienie czystego acetonu mieszaniną 30% acetonu z 70% toluenu. Szerzej znanego pod popularną nazwą „Rozcieńczalnik Nitro”

Właśnie na Elektrodzie dyskutujemy na ten temat, tam też koledzy sugerują, że być może różne tonery różnie reagują na aceton i stąd potrzeba dostosowywania receptury do konkretnej drukarki. Ale i to nie problem: więcej nitro / mniej nitro, szczęśliwie tu jest tak mało pracy z transferem, że nawet jak nie wyjdzie, to nie problem, się zmywa i się robi ponownie. A rozrabianie testowej ilości roztworu w strzykawce pozwoli nie marnować cennych składników bez potrzeby 🙂

Co do opiekacza do kanapek – normalnie, cud, panie, cud! Akurat myślałem nad własnym preheaterem i kwestią: skąd wziąć grzałkę: w miarę płaską, równomiernie się rozgrzewającą i słusznej mocy…

@KJ – z atomizerem masz rację, nie pomyślałem o tym. O cynowaniu stopem Lichtenberga wiem, cały czas się zbieram by go kupić. Kiedyś w końcu kupię, zwłaszcza, że pasta już na wykończeniu 🙂 Soldermaska zaś – jeśli chodzi Ci o taką nakładaną sitem, to dziękuję bardzo, sito amatorsko co prawda da się zrobić, ale za dużo roboty. Zwłaszcza, że w amatorskiej płytce soldermaska służy w 99% do wyglądania i robienia dobrego wrażenia.

    KJ
    Commented:  10 lutego 2016 at 21:42

    Czy soldermaska na amatorskich płytkach służy tylko do wyglądania – nie powiedziałbym. Doskonale chroni przed korozją ścieżek i ułatwia lutowanie. Co do sita żaden problem równie dobrze możesz nanosić farbę pędzlem nie będzie wtedy tak równa jak z sita ale powinno być ok 😉 Ja osobiście używam siatki i rakli bo paradoksalnie jest z tym mniej problemów. Nanosisz farbę przez otwarte sito więc jedyne co masz do roboty to umyć raklę i siatkę 😉 Wzór padów drukujesz tak samo jak wzór ścieżek i naświetlasz UV – dla mnie żaden problem bo od lat robię płytki tylko positivem. Efekt końcowy po wysuszeniu farby i cynowaniu stopem nie odbiega od tego co oferują płytkarnie z tą różnicą że mam płytkę tego samego dnia na stole i nie muszę każdorazowo płacić za wdrożenie do produkcji;)

      Ochrona przed korozją – fakt, ale jeśli to jest istotne, nie prościej lakier do PCB użyć? Albo choć kalafonią w IPA całość przelecieć na koniec? Ułatwiania lutowania natomiast szczerze mówiąc nie rozumiem, chodzi Ci o to, że lut się nie rozpływa bez kontroli? Czy ja wiem…

      Jedno, co nie ulega wątpliwości, to wygląd płytki z soldermaską. Ta zaleta jest bezdyskusyjna. Pytanie tylko, czy warta pracy zdaje się, że równoważnej nakładem do całej reszty procesu powstawania płytki.

@KJ – przyszło mi teraz do głowy, że jednak opcja z rozpylaczem może wcale nie być taka zła, jeśli tylko rozpylacz nie będzie rozpylał, tylko za przeproszeniem sikał sikiem prostym, w miarę grubym i laminarnym. Przeciętny rozpylacz od chemii domowej to w końcu jest pompka (wykonana mam wrażenie w całości z PE, więc rozpuszczalnik nie powinien jej zaszkodzić) i dysza. Jeśli dyszę potraktuję wiertłem… Potrzebny byłby tylko pojemnik z pompką o dużej szczelności, te typowe od chemii domowej chyba nie dadzą rady. Choć, gdyby w nakrętkę dorzucić ekstra uszczelkę?

Kurczę, gdyby jakoś można było na bieżąco kontrolować skład roztworu… alkoholomierz pływający w takim spryskiwaczu mi chodził po głowie, ale niestety „nitro” to nie woda, gęstości etanolu i acetonu różnią się na poziomie promilowym, etanol/toluen trochę lepiej ale i tak obawiam się, że zbyt mało.

Pomieszany
Commented:  12 stycznia 2016 at 22:52

Coś mi tu nie pasuje z proporcjami odczynników, we wstępniaku napisane jest, że do alkoholu trzeba dodać mieszaninę aceton-toluen 3:7. W „przepisie” napisane, że potrzebny jest tylko spirytus i nitro, a aceton gdzie się podział? Ja mam „nitro” gdzie na flaszce napisane tylko, że zawiera toluen i izobutanol.

trash_bin
Commented:  12 stycznia 2016 at 22:55

Spryskiwacze do odmrażaczy do szyb mają taką funkcję, że albo psika, albo rozpyla – można przetestować, jeśli masz. Ale z drugiej strony masz garaż, więc możliwe, że zapomniałeś już o tak przyziemnych problemach śmiertelników, jak zamarznięte szyby 😉

Jarek.P
Commented:  12 stycznia 2016 at 23:01

@Pomieszany: taki książkowy rozpuszczalnik nitro powinien zawierać (wg wikipedii) właśnie aceton i toluen. Twój Nitro jest dowodem na to, że producenci robią każdy sobie. Właśnie zabieram się za próby zastąpienia po pierwsze alkoholu etylowego przez IPA, po drugie może zamiast nitro użyję toluenu? Zawszeć to będzie jednoznaczne. Toluen groźnie brzmi, ale kupiłem bez problemu, na dziale z rozpuszczalnikami w Leroju.

@trash_bin: no w zasadzie już zapomniałem 🙂 ale za to mam w domu coś ponad dwadzieścia okien do corocznego mycia, więc temat spryskiwaczy znam dogłębnie (na wiosne tego roku z lenistwa od zewnątrz okna myłem karcherem). Temat spryskiwacza na razie zostawiam, trzeba recepturę dobrać porządnie.

Testuję właśnie różne składniki i różne proporcje. I jest tak:
1) Etanol można spokojnie zamienić na IPA, rezultat jest identyczny. IPA dużo tańszy i nie szkoda, a z etanolu lepiej nalewkę zrobić 🙂
2) alkohol z toluenem (2:1) to pomyłka. W wyniku transferu otrzymałem obraz sztuki nowoczesnej, jakaś głęboka awangarda, tytuł dzieła: „poranek we mgle”. Niestety zmyłem płytkę, zanim przyszło mi do głowy, że dzieło sztuki bezpowrotnie niszczę. (a mniej poetycko mówiąc, ścieżki sie porozpływały po płytce). Można by kombinować, zmniejszać ilość toluenu, ale nie ma takiej potrzeby, albowiem następny przetestowałem zestaw poniższy:
3) IPA+aceton, 2:1 i na takim zestawie jest pięknie! Rezultaty nie gorsze, niż te na fotografiach, uzyskane z etanolu+nitro, natomiast przyleganie ścieżek (testowane palcem jeżdżącym po nadrukowanych ścieżkach) jest wyraźnie lepsze. Tak więc mamy nowego lidera 🙂 Dziś już spać idę, jutro przeedytuję procedurę w poście.

bajcik
Commented:  27 stycznia 2016 at 12:52

W czym mieszać składniki? Strzykawka musi być szklana?

Yogesh
Commented:  19 lutego 2016 at 18:23

Jakiś rok temu odkryłem to zjawisko jak pokrywałem plastikiem w sprayu PCB a jako podkładkę dałem wydrukiem PCB do dołu papier kredowy. Do tej pory taboret ma kawałem wzoru płytki…
Myślę, że spryskiwanie byłoby bardzo wygodne…

Dariusz
Commented:  9 września 2018 at 11:01

Witaj,
Nieustannie kombinuję z metodą opisywaną przez Ciebie. W moim odczuciu wszystkie etapy wykonuję należycie, lecz efekt końcowy to porażka, gdyż przykładam się a nie wychodzi. Nie potrafię dociec co robię niepoprawnie?!
Wpierw zastosowałem zestaw spirytus+aceton. Żadna z płytek nie była ok. Ścieżki miejscami odpadały. Później zastąpiłem spirytus IPA. Skutek podobny, bez zmian.
Kolejno zastosowałem mieszankę aceton+nitro. Wydruk z Muratora przylega, lecz rozlewa się w sposób nie do przyjęcia. Wydruk na lekkim, kredowym 115g rozlewa się również i ścieżki odpadają miejscami.
Drukuję w pracy na drukarce Toshiba Studio. To duża, biurowa, kolorowa, stojąca maszyna.
Zamiast ręczników zastosowałem zwykłą, niekredowaną gazetę. Owszem, próbowałem ręczniki, lecz ich użycie powodowało rozlewanie toneru.
Spróbuję zmniejszyć docisk i jeszcze pokombinuję z jego ustawieniem.

Czy trzeba czyścić płytkę papierem po nieudanej próbie, czy wystarczy zmyć acetonem do czystości?

Będę b.zobowiązany za pomoc.

Pozdrawiam.

    Ogólna zasada jest taka, że aceton odpowiada za rozpuszczanie tonera, alkohol za transfer. Jeśli ścieżki się rozpływają, to za dużo acetonu, jeśli się nie przenoszą, to za dużo alkoholu.
    W twoim przypadku nie dochodzi do transferu, z czego wynika, że problemem jest ilość bądź jakość acetonu. I stawiałbym na to drugie. Aceton jest silnie higroskopijny, „pije” wodę z powietrza i zwykle jest tak, że stary aceton, stojący gdzieś w warsztacie jest już tak naprawdę mieszaniną acetonu z wodą. Kup nowy, świeży aceton (jeśli ten też był nowy, to może kup gdzie indziej) i spróbuj wtedy.
    Mieszanina aceton+nitro nie ma większego sensu, bo nitro to w dużej mierze też aceton (mieszany z innymi rozpuszczalnikami), więc da to efekt właśnie taki, jak opisujesz: rozleją się ścieżki.

    Po nieudanej próbie trzeba dokładnie zmyć kilka razy i powinno byc ok.

      Dariusz
      Commented:  9 września 2018 at 20:38

      Dziękuję za odpowiedź, za cenne podpowiedzi.
      Miałbym jeszcze pytanie a właściwie to pewne niezrozumienie.
      Ano, skoro za dużo acetonu to rozlewanie, zaś zbyt mało alkoholu to nieprzyleganie, to cholera jak namieszać ów miksturę skoro oba składniki balansują z sobą?!;)
      Jeśli zmniejszę dawkę alkoholu, to automatycznie zwiększam aceton…
      Dziś zrobiłem próbę z innym acetonem, zupełnie świeżo otwartym Pikkok.
      Co o nim sądzisz?

        Oczywiście, jak zwiększasz w mieszaninie ilość jednego, to drugiego jest automatycznie mniej, na tym polegają proporcje 🙂 Trzeba po prostu trafić w złoty środek.
        Używam acetonu firmy „Dragon” kupowanego w Leroy-merlin.

          Dariusz
          Commented:  9 września 2018 at 21:10

          Cóż, wtedy potrzeba mi spróbować acetonu i tej firmy.
          Wcześniej walczyłem z acetonem Dorex.
          Mam naprawdę sporo płytek do zrobienia i w końcu muszę opanować tę technikę.
          Odezwę się jeszcze.
          Póki co dziękuję i pozdrawiam.

            Dariusz
            Commented:  14 września 2018 at 09:29

            Witam,

            Działam ostatnio mocno, gdyż zaciąłem się mocno na niniejszy temat.
            Aktualnie kombinuję z dwoma nośnikami obrazu przenoszonego na pcb, czyli testuję papier z Muratora oraz lekki, kredowy 115g.
            Zmniejszyłem proporcje aceton-IPA na 1 do 3. Ścieżki nie rozlewają się i zaczynają lepiej przylegać do miedzi.
            W przypadku muratora, docisk troszkę mniejszy niźli w przypadku kredowego.
            Ten drugi dociskam mocno. Określenie „mocno” jest wysoce nieprecyzyjne, lecz mam na myśli zdecydowane dokręcenie ścisku/ścisków stolarskich. Ma to być mocno.
            Zastosowałem aceton Dragon, lecz mam wrażenie, iż ów od innego producenta może wywołać podobny skutek. Sprawdzę to jeszcze.
            Dziś dalej będę próbował z muratorem, gdyż w moim odczuciu ten nośnik daje lepsze rezultaty.
            Dodam jeszcze, iż w przypadku moich pcb, projekty robię Kicadem a ten daje możliwość oblania całości masą, co powoduje, iż wykonanie takiej płytki wiąże się z dużą powierzchnią przylegania.

            Pozdrawiam

              Nie wiem, czy w kicadzie się tak da, ale spróbuj to oblewanie masą robić nie w formie litej płaszczyzny miedzi, a jakiejś siatki, bo wg moich doświadczeń takie duże płaszczyzny potrafią się gorzej transferować. Z tego, co kiedyś wyczytałem wynika to ze sposobu drukowania większości drukarek laserowych, które przy drukowaniu dużych czarnych powierzchni „oszukują”, dając mniej tonera wewnątrz tej powierzchni, a z pełnym kryciem robiąc jedynie jej obrys.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwum

  • 2018 (7)
  • 2017 (24)
  • 2016 (66)
  • 2015 (39)

Wyszukiwanie

Licznik odwiedzin

0165155
Visit Today : 10
Hits Today : 23
Total Hits : 587624
Who's Online : 1